forum.easyvoice.pl :: Zobacz temat - Fałszywi bogowie

EasyVoice

prosto o głosie



Fałszywi bogowie
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum forum.easyvoice.pl Strona Główna -> RÓŻNOŚCI
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kkkkkk



Dołączył: 21 Lis 2008
Posty: 186
Skąd: Kraków

PostWysłany: Nie Mar 13, 2011 00:23     Temat postu: Fałszywi bogowie Odpowiedz z cytatem

Czyli wokaliści uważani przez wielu krytyków i przeciętnych słuchaczy za wybitnych - waszym zdaniem zupełnie niesłusznie.




Plant - to dobry, rockowy krzykacz. Dla mnie nic poza tym. Wokal płaski. Barwa średnio ciekawa. Chyba nie potrafił bezwysiłkowo zaśpiewać bardzo wysokich dźwięków.

Riedel - to jakiś kiepski żart. Wokalista, który poza - nie przeczę - fenomenalnym feelingiem nie dysponował niczym innym - stawiany obok takich tuzów, jak Niemen, Cugowski czy Radek?

Mick Jagger - też niby nieziemski głos. Czy gdyby nie kultowość Rolling Stones, to ktoś w ogóle by o nim pamiętał?

Dio - bardzo dobry wokalista. Starość nie odbijała się na jego głosie. Ale czemu tak często nazywa się go najlepszym wokalistą metalowym? Ja bym go nawet nie zaliczył do czołówki.




Ogólnie ludzie lubią mylić pojęcie najlepszego wokalisty z wokalistą pochodzącym z najlepszego zespołu.





A na deser znana lista najlepszych rockowych wokalistów wszech czasów wg czasopisma Hit Parader. Jeden wielki śmiech. Tłustym drukiem oznaczę najlepsze kwiatki.




01. Robert Plant
02. Rob Halford
03. Steven Tyler
04. Chris Cornell
05. Bon Scott
06. Freddie Mercury
07. Bruce Dickinson
08. Ozzy Osbourne
09. Paul Rodgers
10. Ronnie James Dio
11. Axl Rose
12. Sammy Hagar
13. Geddy Lee
14. Geoff Tate
15. Mick Jagger
16. Jonathan Davis
17. Roger Daltrey
18. Paul Stanley
19. David Lee Roth
20. Kurt Cobain
21. Maynard James Keenan
22. Klaus Meine
23. Eddie Vedder
24. James Hetfield
25. Trent Reznor
26. Serj Tankian
27. Layne Staley
28. Steve Perry
29. Gene Simmons
30. Joe Elliott
31. Jon Bon Jovi
32. Alice Cooper
33. Vince Neil
34. Steve Marriott
35. Lajon Witherspoon
36. Sebastian Bach
37. Philip Anselmo
38. Zack De La Rocha
39. Brian Johnson
40. Bret Michaels
41. Udo Dirkschneider
42. David Draiman
43. Ian Gillian
44. Marilyn Manson
45. Jeff Keith
46. Chester Bennington
47. Sully Erna
48. Lemmy Kilmister
49. Aaron Lewis
50. Brett Scallions
51. Chino Moreno
52. Rob Zombie
53. Anthony Kiedis
54. David Coverdale
55. Gary Cherone
56. Andrew Wood
57. Scott Weiland
58. Tom Araya
59. Phil Lynnot
60. Rod Stewart
61. Scooter Ward
62. Ray Davies
63. Sonny Sandoval
64. David Bowie
65. Joan Jett
66. Josey Scott
67. Perry Farrell
68. Scott Stapp
69. Amy Lee
70. Don Dokken
71. Fred Durst
72. Mike Shinoda
73. Pepper Keenan
74. Dez Fafara
75. Gavin Rossdale
76. Blackie Lawless
77. Dave Wyndorf
78. Ann Wilson
79. Jimi Hendrix (HA, HA, HA!!!)
80. Ville Valo
81. Peter Steele
82. Dave Williams
83. Dee Snider
84. Joe Lynn Turner
85. King Diamond
86. Corey Taylor
87. Jamey Jasta
88. Justin Hawkins
89. Dave Mustaine
90. Ian Astbury
91. Stephen Pearcy
92. Phil Mogg
93. Biff Byford
94. Cristina Scabbia
95. Dani Filth
96. Wes Scantlin
97. Tim "Ripper" Owens
98. Joshua Todd
99. Kevin Dubrow
100. Ray Gillen

_________________
Jestem ignorantem, nie sugeruj się za bardzo moją opinią.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Caleb



Dołączył: 24 Lip 2006
Posty: 183

PostWysłany: Nie Mar 13, 2011 00:39     Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dla każdego z nas "dobry wokalista" oznacza co innego. Jest to czysto subiektywne odczucie. Jakimi kryteriami kierujesz się porównując wokalistów?

Moim ulubionym wokalistą jest... Elvis Presley. Ale w życiu bym nie powiedział, że jest "lepszy" dajmy na to od Sinatry albo Toma Jonesa. Po prostu głos króla bardzo do mnie dociera, jest jedną z moich inspiracji wokalnych. Z tymże ja nie rozróżniam wokalistów na zasadzie lepszy-gorszy. Nie rozróżniam ich też na podstawie tego, kto ma ile oktaw, bo jest to dla mnie bez znaczenia. Muzyka to nie zawody sportowe, a czysto subiektywna sprawa.


Śmiejesz się z Freda Dursta? Skoro znalazł się w tym rankingu, a zapomniany już nieco Limb Bizkit zrobił karierę światową, to znaczy, że jest zapotrzebowanie na taki wokal i taką muzykę.

Riedel - jak dla mnie oprócz feelingu, pisał świetne teksty i miał bardzo fajną barwę głosu.

Dio - Nie jest w twojej czołówce bo nie "popiskiwał" wysokich C? Nie rozumiem, akurat Dio to moc w czystej postaci.

Jak widać ile ludzi, tyle zdań. A sam temat jest trochę niepoważny i dziecinny. Nie da się powiedzieć o żadnym wokaliście, że jest NAJLEPSZY.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Hubbie92



Dołączył: 05 Sty 2009
Posty: 1457

PostWysłany: Nie Mar 13, 2011 00:49     Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ja bym jeszcze "wytłuścił":

Ozzy - totalnie głuchy jak pień, na żywo nie potrafił i nie potrafi zaśpiewać nawet jednego dźwięku czysto. Krzyczy coś do mikrofonu, nie słychać tam śpiewu w żadnym stopniu. Wszystkie DVD z koncertów mają zmienione ścieżki wokalne na studyjne.

Kurt Cobain - potrafił używać distortion, z pewnością to go ustawia jako najlepszego wokaliste...

Marilyn Manson - umie growlowac, wszystkie piosenki śpiewa na 5 niskich dźwiękach, nie widzę w nim dobrego wokalisty.

Mike Shinoda - buahahahhaha, może Eminem? buahahahahah

Jimi Hendrix - wokalista pfffff... gość, który komponował fajne numery, zgrabnie grał na gitarze, no ale nie widziałem w nim nigdy świetnego wokalisty

Ville Valo - bez komentarza.


___________________________________________________
Dziwi mnie, że nie ma tam chociażby Bono z U2, no bo jeżeli jest Mike Shinoda to Bono też powinien być. Chester z Linkin Parka zajebiście śpiewa a jest niżej niż ludzie, którzy nie są w stanie wydobyć z siebie dźwięku powyżej średniego c nie zdzierając się...
_____________________________________________________
Ludzie, którzy robią rankingi tego typu powinni sobie uświadomić, że wokalista nie znaczy artysta, to 2 różne bajki. Ozzy to wybitna postać rockowa, jednak kiedy człowiek go pozna i się zastanowi to zobaczy komercyjnego dziadka, który kręci reklamy z Dżastinem Biberem, jego kariera to Black Sabbath i pierwsza płyta Blizzard of Ozz...
_____________________________________________________
Robert Plant - spora skala głosu, fajnie brzmiacy gość, jednak nie wokalista.

Artysta nie musi być wokalistą a wokalista nie musi być artystą, jednak te 2 pojęcia się myli, czego dzieckiem jest ranking Paradera.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
kkkkkk



Dołączył: 21 Lis 2008
Posty: 186
Skąd: Kraków

PostWysłany: Nie Mar 13, 2011 01:03     Temat postu: Odpowiedz z cytatem

CALEB:





Cytat:
Jak widać ile ludzi, tyle zdań. A sam temat jest trochę niepoważny i dziecinny. Nie da się powiedzieć o żadnym wokaliście, że jest NAJLEPSZY.


Zgoda! Ale jakieś proporcje trzeba znać. Żeby obok Gilliana czy Mercurego stawiać takich sznapsbarytonów, jak Hendrix czy Kilmster? Jakby na pierwszym miejscu była Mandaryna, to też byś nie widział w tym nic złego? No bo w końcu to tylko sprawa gustów, nie ma żadnych dobrych mierników i tak dalej.


Cytat:
Dla każdego z nas "dobry wokalista" oznacza co innego. Jest to czysto subiektywne odczucie. Jakimi kryteriami kierujesz się porównując wokalistów?


I znowu - masz trochę racji i trochę jej nie masz.
Daleki jestem od poglądu, że można obiektywnie ustalić, kto był najlepszym wokalistą. Na pewnym poziomie jest to ocena czysto subiektywna. Istnieją jednak obiektywne kryteria, dzięki którym można mniej więcej określić, czy dany wokalista jest słaby, przeciętny, dobry czy bardzo dobry.
Chodzi tu o:
- skalę,
- oryginalność,
- panowanie nad głosem (niefałszowanie na koncertach),
- wpływowość,
- umiejętność zaśpiewania trudnych wokaliz.

Jeśli ktoś zatem ani nie ma skali, brzmi jak miliard innych, fałszuje, nikogo nie zainspirował i prędzej nawali w kalesony, niż zaśpiewa coś trudniejszego od "Wlazł kotek na płotek" - to z czym do ludzi? A taki Hendrix niemalże pasuje do tego opisu Very Happy

Odrzucenie jakichkolwiek obiektywnych kryteriów prowadzi do takich absurdów, jak wywyższanie Candy Girl nad Pavarottiego.



Cytat:
Śmiejesz się z Freda Dursta? Skoro znalazł się w tym rankingu, a zapomniany już nieco Limb Bizkit zrobił karierę światową, to znaczy, że jest zapotrzebowanie na taki wokal i taką muzykę.


Zapotrzebowanie jest także na wiśniowego sikacza za 3 zł, ale nie wiem, w jaki sposób miałoby to dowodzić wielkości tego trunku.


Cytat:
Riedel - jak dla mnie oprócz feelingu, pisał świetne teksty i miał bardzo fajną barwę głosu.


Co ma umiejętność pisania tekstów do śpiewania?
Fajna barwa - zgoda. No ale czy sam feeling i ładna barwa uprawniają do stawiania Ryśka na piedestał obok takiego Niemena - który poza wymienionymi dwoma zaletami cechował się jeszcze szatańskim warsztatem?


EDIT:


O kurna. Też bym wytłuścił Shinodę, ale myślałem, że pod tym nazwiskiem kryje się ten blondyn Chester, a nie tamten raperek. Masz rację, Hubbie - obecność Shinody to absurd nad absurdy.
_________________
Jestem ignorantem, nie sugeruj się za bardzo moją opinią.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Hubbie92



Dołączył: 05 Sty 2009
Posty: 1457

PostWysłany: Nie Mar 13, 2011 01:28     Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Chciałem odpowiedzieć Caleb, no ale kkkkkk napisał już chyba wszystko^^

Dobry wokalista to gość spełniający pewne kryteria. Ulubiony artysta i wokalista to nie to samo co dobry wokalista i dobry artysta. Lubić śpiewać i umieć śpiewać to dwie różne rzeczy.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
devaitis



Dołączył: 23 Lis 2007
Posty: 1091

PostWysłany: Nie Mar 13, 2011 11:33     Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Bono, kolunio z Faith No More, Riedel, Ozzy, Cobain, Bon Jovi, Chester... reszty za bardzo nie słuchałem.

Cenię za to:

Geoff Tate
- Ray Alder
- Steve Perry
- Bruce Dickinson
- James Le'Brie
- Peter Murphy
- Morrissey
- Graham Bonnett
- David Coverdale

z metalowców-rockowców of kors
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Caleb



Dołączył: 24 Lip 2006
Posty: 183

PostWysłany: Nie Mar 13, 2011 12:56     Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Tylko, że "kryteria" to również abstrakcyjne pojęcie. Bardzo lubię Geoffa Tate, ale dla mojej dziewczyny gość jest niesłuchalny i po prostu "wyje" a nie śpiewa. Ona nie cierpi pierwszych dwóch płyt z nim na wokalu, natomiast lubi album Empire, gdzie Geoff brzmi bardziej komercyjnie i ciepło.


To czy ktoś stawia Mandarynę na pierwszym miejscu w rankingu najlepszych wokalistek, to jego sprawa. Wiadomo, że do takiej sytuacji raczej nigdy by nie doszło, ale nie jestem jakimś "obrońcą wiary" żeby taki stan rzeczy mi przeszkadzał.

Co do kryteriów typowo technicznych:

Skala - tutaj jest najmniejszy problem. Nawet najcięższy bas może zawyć wysokie C bez większych problemów np. zmieni mode na jasny edge bądz zrobi to w neutralu. Kwestia ćwiczeń. Nawet przez śmieszne "nej, nej, nej" można to wyćwiczyć. Więc nie stawiałbym tego typu kryterium jako bardzo istotne. Każdy zdrowy człowiek może śpiewać przynajmniej w tych trzech oktawach.


Generalnie pojęcie "dobrego technicznie" wokalisty nie rozumuje jako "wokalny-onanista", bo to już kwestia możliwości głosowych. Dla mnie dobry technicznie wokal to taki, który śpiewa zdrowo, nie niszczy swojego naturalnego instrumentu no i oczywiście nie fałszuje.



Lista, która została podana bardzo zawęża krąg, bo jest to głównie hard'n'heavy.


Zgadzam się z tymi wytłuszczonymi nazwiskami, chociaż też nie do końca. O ile Lemme'ego nie cierpię tak Hetfielda bardzo lubię. Jego technika jest ok, nie szkodzi sobie i śpiewa całkiem niezle.

Był tu też poruszony wątek Villego Valo, którego również bardzo lubię. Ma fajną barwę głosu i dosyć zgrabnie przemieszcza się pomiędzy modami. Głownie między : overdrive, neutral i curbing. Na moje ucho śpiewa bardzo fajnie.


Pozdrawiam
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Gilbert



Dołączył: 19 Wrz 2006
Posty: 597

PostWysłany: Nie Mar 13, 2011 13:04     Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Nie cierpię La'brie - wole 1000razy Ryśka posłuchać. Razz
"Najlepszy wokalista" nie równa się "najlepszemu technicznie" - i Bogu dzięki!!!

Co uczyniło te kapele wielkimi? hhehe..Śmiem twierdzić, że bez tych Ryśków i Hetfield'ów nie byłyby tymi samymi kapelami. "Taki" wokalista jest częścią składową machiny. Może być najmniejszym trybem, ale jest kluczowym. Inny w jego miejsce mógłby zwyczajnie nie pasować/ nie współgrać tak dobrze.
Najlepsi wokaliści, są najlepszymi właśnie dlatego, że współtworzyli historię najlepszych kapel. I mieli swój wkład twórczy. Rysiek Riedel miażdży Górniakową jak robaka właśnie dzięki temu, że to co trafiło do gustów tylu ludzi było jego osobistą artystyczną i osobowościową inwencją.
_________________
http://www.youtube.com/user/videosfromCVI
Jestem amatorem. Moje wypowiedzi to insynuacje na własnych doświadczeniach!
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum forum.easyvoice.pl Strona Główna -> RÓŻNOŚCI Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
Strona 1 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

wysąpienia publiczne



Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
deoxGreen v1.2 // Theme created by Sopel